W Naszej Rodzinie nr 4/2012

Religia albo chleb, czyli kadr z życia narkomanki               

Pewien kapłan rozmawiał z rodziną, która nie “naprzykszała”się Bogu. Nikt z tej rodziny nie uczęszczał do kościoła, coć wszyscy uważali się za… katolików. Jak twierdzili: nie mieli na to czasu… Ojciec – lekarz zapisywał się w pracy na niedzielne dyżury, gdyż płacono mu za nie podwójnie. Matka – księgowa, przyjmowała wiele zleceń, stąd – by je zrealizować w wyznaczonym terminie pracowała również w niedziele. Córka uczęszczała do liceum ogólnokształcącego. Chciała się dostać do Głównej Szkoły Handlowej w Warszawie, by w przyszłości zająć się handlem zagranicznym. Każdą wolna chwilę, szczególnie w soboty i w niedziele, poświęcała na naukę języków obcych. Gdy kapłan zapytał dziewczynę o udział w katechezie szkolnej, matka wyręczyła ją odpowiadając:
– Proszę księdza, córka nie chodzi na religię za moją i męża wiedzą. O tej samej godzinie co katecheza, odbywa się w sąsiedniej szkole intensywny kurs języka angielskiego dla zaawansowanych. Ona musi się uczyć. Musi myśleć o swojej przyszłości. Religia nie da jej chleba.

5DM30991 5DM30993