W Naszej Rodzinie nr 6/2011

Niezauważone “odejście”

Wyznanie Beaty (l. 32): – Wyszłam za mąż mając 21 lat. Nie byłam już dzieckiem i niby w pełni zdawałam sobie sprawę ze znaczenia sakramentu małżeństwa. Na pozór nic nie mąciło naszego pożycia małżeńskiego. Troska o dom, dzieci, pracę zawodową wypełniała nam wszystkie dni spędzone razem w ciągu 11 lat. Nasze zainteresowania obracały się wciąż wokół spraw dnia powszedniego. Gdybym mogła cofnąć czas o te kilka lat – zadałabym sobie pytanie: “Dlaczego odchodzę? Dlaczego odchodzę od Boga? Dlaczego w naszym życiu zajmował On tak mało miejsca?” Zamknęliśmy nieświadomie drzwi swego domu temu Ojcu, który w swej dobroci pobłogosławił nas ręką kapłanana naszą wspólną, małżeńską drogę. Żyliśmy jak w letargu, zamknięci w kręgu spraw doczesnych. Niedzielny wypoczynek, możliwość dłuższego pospania był ważniejszy niż pójscie na Mszę Świętą. “Brak czasu” lub “przemęczenie” były dla mojego sumienia wystarczającą wymówką. Spowiadać się nie było z czego, bo przecież “nie mieliśmy grzechu”, tzn. nike widziałam grzechu ciężkiego ani u siebie, ani u najbliższych. Nie wątpiłam, lecz ciągle coraz bardziej odchodziłam od Boga.

5DM309605DM30963